wtorek, 16 października 2012

IMAGINE #1 Louis




-Louis Tomlinson!- Krzyknęłaś z kuchni zaglądając do lodówki. Pasiasty powoli

wkroczył do pomieszczenia i wyluzowanym krokiem podszedł bliżej ciebie.
-Tak Marcheweczko?
-Ja ci dam "Marcheweczko". Akurat na temat.. Gdzie są wszystkie MARCHEWKI?!
-Eee.. No.. Ja je wziąłem boo.. -Lou zaczął się jąkać jakby coś ukrywał.
-Loui! Powiesz wreszcie? -Lekko spuściłaś z tonu i spojrzałaś na niego błagalnie.
 On jednak odwracał się od ciebie.
-Ale.. Miałaś się dowiedzieć później..
-Teraz czy później.. Co za różnica?
-Duża kochanie.
-Loui.. -Lubiłaś tak do niego mówić. Od tego miękło mu i tak już kochane serce.- Dowiem się?
-No dobrze.. Ale zamknij oczy.
Zrobiłaś co chciał. Chłopak złapał cię za rękę i zaprowadził po schodach na górę.
Usłyszałaś delikatne skrzypnięcie drzwi i poczułaś na twarzy powiew letniego,
wieczornego powietrza.
-Możesz otworzyć..
Powoli podniosłaś powieki. Twoim oczom ukazał się tarasowy stolik ,który był cudnie
nakryty. Stały na nim dwie świeczki, dwa kieliszki, butelka białego wina i kurczak
calutki w marchewkach. Zaniemówiłaś. Louis często robił różne romantyczne rzeczy
ale czegoś takiego się po nim nie spodziewałaś.. Odwróciłaś się w jego stronę ,a brunet
wpił się w twoje usta. "Chwilo trwaj" myślałaś szczęśliwa i lekko zdziwiona. Jesteście ze
sobą ponad rok a jeszcze nie czułaś się tak niesamowicie!
-Siadamy? -Zapytał Lou szeptem odrywając się od ciebie delikatnie. Skinęłaś tylko
głową.
  Chłopak odsunął ci krzesło. Usiadł na przeciwko i uśmiechnął się ciepło.
Dobrze wam razem, ale cały czas czekasz na kolejny krok Louis'a.
Po kolacji wybraliście się do parku. Spacerowaliście w wieczornej ciszy ,aż do momentu w którym Lou się zatrzymał.
-Coś nie tak? -Zapytałaś zmieszana.
-Wszystko w porządku. A nawet bardzo.
Chłopak spojrzał ci w oczy i kleknął na jedno kolano. Z kieszeni bluzy wyciągnął małe granatowe pudełko. Otworzył je. W środku nieśmiało błyszczał skromny pierścionek.
-[T.I].. Chciałem cię o to zapytać już dawno.. Brakowało mi odwagi. Wiem że jesteśmy bardzo młodzi ,ale to właśnie z tobą chcę spędzić resztę mojego życia... Czy.. Czy zostaniesz moją żoną?
W oczach stanęły ci łzy. Czułaś się niesamowicie.. Wyjątkowo..
-Tak Loui.. Zostanę..
Powiedziałaś ,a brunet wsunął ci pierścionek na palec i wstał. Wasze usta złączyły się w słodkim pocałunku. Kiedy odsunęliście się od siebie spojrzałaś mu w oczy i wyszeptałaś:
-Kocham cię..
Dwa słowa.. Dwa tak nie wielkie słówka ,a wypowiadane szczerze i prosto z serca mogą tyle znaczyć!


_________________________________________________
Krótki i jakiś taki bez sensu ale jest. Następny Imagin będzie z Liamem
(ten obiecany dla Hanki). Może tak przynajmniej 3 komentarze i następny
rozdział? ;) ;*

1 komentarz: