poniedziałek, 20 sierpnia 2012
Rozdział 1
"Uważaj jak chodzisz"
Tego dnia nie czułam się za dobrze.Obudziłam się przed budzikiem ,co u mnie nie zdarza się często, chyba że nie mogę spać. Wstałam i po chwili znowu usiadłam,bo bardzo bolała mnie głowa. Jakoś doszłam do łazienki ,wzięłam szybki prysznic i umyłam zęby. Ubrałam czarne rurki, biały T-shirt ,a do tego szary sweterek i klasyczne czarne converse. Zeszłam do kuchni i zjadłam sam jogurt. Poczułam się troszkę lepiej. Byłam gotowa do wyjścia do pracy. Przeszłam przez salon ,wzięłam torbę ,klucze, telefon i wyszłam. Szłam przez miasto szybkim krokiem ,aż w końcu doszłam do stacji metra. Zeszłam schodami w dół i czekałam na nr. 14 który jechał pod samą wytwórnię. Kiedy przyjechał od razu weszłam do środka i skasowałam bilet. Nie było wielu ludzi bo było jeszcze wcześnie. Kiedy mój "transport" dojechał na miejsce ,wysiadłam i szybkim tępem ruszyłam w stronę studia. Tego dnia nie było dużo do roboty. Siedziałam z laptopem na kolanach czekałam na jakiś zespół, który miał mieć u nas próbę dźwiękową. Jednak "szefuńcio" powiedział że mam za małe doświadczenie aby kontrolować dźwięk na próbie tak ważnego zespołu. ,więc puścił mnie szybciej do domu. Na próbie zastąpiła mnie plastikowa Agness. Nie znoszę jej.
Od razu z syco skierowałam się do centrum. Śpieszyłam się bo o drugiej ma do mnie przyjść jakaś baba z urzędu w sprawie domu, a musiałam jeszcze zrobić zakupy. Byłam w samym środku ruchliwego miasta kiedy zadzwonił do mnie owy plastik.
-Halo?
-No Heej! Wiem że mi zazdrościsz.- Powiedziała głosem pełnym dumy i głupiego szczęścia.
-Niby czego mam ci zazdrościć?- Zapytałam wręcz obojętnie.
-No jak to czego? Dzisiaj w studio byli One direction!
Rozłączyłam się i zacisnęłam zęby. Nie miałam nastroju żeby słuchać jej przechwalanek, ale miałam ochotę cisnąc telefonem o ziemię. Tylko po co? Szkoda telefonu.. No ale dla czego akurat ona? Czemu nie ja? Te pytania plątały mi się w głowie kiedy przemierzałam miasto. Szłam szybko nie patrząc na drogę aż nagle "bum!". Jak można się domyśleć ktoś we mnie walnął. Straciłam równowagę i upadłam na samym środku alei. Miałam ochotę wrzasnąć temu komuś w twarz ale nie.. Powiedziałam cicho ,poirytowanym głosem, podnosząc głowę:
-Uważaj jak cho... Co?- Moim oczom ukazał się Blondyn wyciągający do mnie rękę. Był jakiś znajomy.
-Na prawdę przepraszam! Ja.. Ja nie chciałem.- Widać było że ledwo powstrzymywał się od śmiechu.
-O mój Boże.. Ty.. Ty jesteś Niall?- Nie mogłam uwieżyć w to co widzę dla tego musiałam spytać.
-Taak. Tylko proszę , nie piszcz.- Chłopak był gotowy do ucieczki.
-Nie, nie będę.. Ale to na prawdę ty?
-Tak to ja. ja jestem Niall Horan. Ten z One Direction. A teraz wstań. Chyba nie masz zamiaru tak siedzieć?- Zaśmiał się cicho i podał mi rekę.
-Nie. A kto miałby ochotę siedzieć na chodniku w samym środku Londynu? Bo na pewno nie ja.
-Ani ja. Dasz się w ramach przeprosin zaprosić na shakea?- Patrzył się na mnie takim wzrokiem że nie mogłam odmówić.
-No dobrze ,ale kiedy i gdzie?
-Tam, teraz.- Chłopak wskazał drzwi do Milk Shake City.
-Niall ,ale ja...- Nie dał mi dokończyć ,tylko złapał mnie za rękę i zaprowadził do MSC.
-Bez gadania. Muszę ci wynagrodzić ten "Mały wypadek".
-Ta jasne.-Byłam na niego zła ,ale znam,y się raptem parę minut, a po za tym to marzyłam o takiej chwili.
-No chodź! Nie ciągnij się tak!- Horan był najwyraźniej czymś bardzo podekscytowany ,ale nie wiedziałam jeszcze czym.
Kiedy doszliśmy do lokalu chłopak otworzył mi drzwi i zaprwadził do stolika w samym kącie pomieszczenia.
-Daj chwilkę. Ashley!- Podeszła do nas sympatyczna brunetka która jak widac znała Niall'a bo przywitali się uściskiem.
-Nie mogłam się doczekać twojego powrotu. Podać to co zawsze?- Ashley
-Tak ,ale dwa razy. Jestem z przyjaciółką.- Chłopak usiadł do stolika i zaczął sie rozglądać.
-Ale się pozmieniało! Długo tu nie byłem.- Niall
-Czy ty nazwałeś mnie swoją przyjaciółką?
-Tak, a to źle? Wiesz, myślałem że to będzie coś więcej niż jedno spotkanie..-Nialler patrzył sie na mnie smutnym wzrokiem.
-Nie to nie jest złe.. Ale trochę mnie zdziwiłeś. Przecież ty nawet nie znasz mojego imienia.
-No właśnie.- Zaśmiał się.- Jaki ja głupi, powinienem spytac wcześniej. To jak masz na imię?
-Będziesz sie śmiał..
-Niee.-Kelnerka przyniosła shake'i.- No mów.
-Ula.
-Z czego tu się śmiać? Czyli nie jesteś z tąd?- Niall
-Nie. Jestem z Polski.
-To wcale nie tak daleko. A co cie tu sprowadza?- Niall
-Sama nie wiem.. Chociaż czasami myślę że głupota.- Zaśmiałam się.
-Ale co cie skłoniło żeby tu przyjechać?- Niall
-Mów, mamy czas.-Niall
-Dobra..- Tak jak chciał opowiedziałam mu całą historię wyjazdu z Polski i pobytu w Wielkiej Brytanii.
-Zrobiło sie już troche późno.
-Ale jest dopiero trzynasta..- Niall
-Tak, wiem, ale przyjdzie do mnie jakaś pani z urzędu w sprawie domu.
-Rozumiem. Mogę cię chociaż odprowadzić?- Niall
-Pewnie.- Blondyn spojżał za okno.
-No świetnie..- Niall
-Coś nie tak?
-Leje..- Niall
Obejżałam się. Ach ta kochana londyńska pogoda. Faktycznie ,lało jak z cebra..
-Będzie mokro.- Zaśmiałam się.
-No co ty..- równiez sie zaśmiał.- To idziemy?
-A mamy inny wybór?
-No niestety nie. Chyba że chcesz tu zostać.- Niall
-No właśnie nie.. Chodź. Mały deszczyk jeszcze nikomu nie zaszkodził.
-Mały? No.. No dobra to chodź.
Całą drogę od MSC bieglismy i śmialiśmy się. Dotarliśmy do mojego domu po pięciu minutach. Weszliśmy do środka. Zaczęłam sciągac buty kiedy Niall powiedział:
-To ja spadam. Dzięki za miły dzień. Spotkamy sie jeszcze?- Spojżałam na niego jak na dziwaka.
-Chyba nie sądzisz że puszczę cię w takim stanie? Zostajesz u mnie na czas deszczu.
-Ale...
-Żadne ale!- Miał bardzo śmieszną minę kiedy to mówiłam.- Wyjdziesz jak przestanie padać. Jasne?
-Tak jest!- Chłopak zaczął się śmiać.
-Czekaj. Raczej nie będziesz siedział w mokrych ubraniach. Masz szczęście że ten cały Brad mieszkał u nas troche i nie zabrał wszystkich rzeczy.
Poszłam na góre po ciuchy tego podrywacza (chodzi mi oczywiście o Brada). Zeszłam na dól i pierwsze co zobaczyłam to Horan oglądający mój album ze zdjęciami. Rzuciłam w niego ubraniami. Chyba się przestraszył.
-Tam jest łazienka.- wskazałam palcem na białe drzwi.
-Już idę. Nie musiałaś tym rzucać..
-Oj przepraszam.- posłałam mu jeden z moich najładniejszych uśmiechów.
-Nie ma za co.- Cłopak odwzajemnił uśmiech i zamknął za soba drzwi.
____________________________________
Nareszcie jest ten nieszczęsny rozdział. Na prawdę przepraszam że to tyle trwało ale trafiła mi się kara na internet i tak jakoś wyszło.
Po za tym obiecuję że następny będzie dłuższy i dodam go szybciej.
Miłego czytania Directioners ;*
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Super rozdział.Fajnie się zaczyna i czekam szybko na kolejny rozdział.Wiesz,że jak ja coś bardzo lubię to nie lubię długo czekać.Ula pięknie się zaczyna i proszę ciebie dawaj kolejny.
OdpowiedzUsuńhej :) przyjemny rozdzialik :)) ojj ten niall :P miło z jego strony, że ją zaprosił na tego Shakea (czy jak sie to tam pisze) :)no właśnie ula dawaj kolejny :P i zapraszam do mnie (licze ze przyczytasz i ci sie spodoba mój blog) dodalam wlasnie nowy rozdzial wiec zapraszam serdecznie :P :
OdpowiedzUsuńhttp://onedirection-moments-opowiadanie.blogspot.com/
^^Bardzo mi się podoba^^
OdpowiedzUsuńJest naprawdę świetny i łatwo sobie wyobraziłam tą sytuację. To dobry znak.
Panna Styles kocha cięęę <33